
Co prawda przyjemność robienia zakupów w dyskontach jest wątpliwa, wszak płacimy za towar, a nie za przyjemność kupowania, niemniej jednak czasy hard-core dyskontu spożywczego o magazynowo-hurtowniczym uroku z wolna odchodzą w niepamięć. W odpowiedzi na coraz większą popularność i Aldi i Lidl starają się „upiększyć” swój wizerunek poprzez otwieranie nowych punktów w lepszych miejscach, większą dbałość o wystrój wnętrza oraz szerszy asortyment produktów.
Klientom może także przeszkadzać brak darmowych jednorazowych reklamówek, brak kart lojalnościowych czy ograniczona możliwość płacenia kartą. Do tego dochodzi ograniczona liczba towarów. W porównaniu z supermarketami, które mają na półkach przeciętnie ok. 30 tysięcy produktów różnych marek, dyskont jest ograniczony do ok. 2 tysięcy produktów, co nie zawsze może odpowiadać wymogom kupujących, np. Aldi sprzedaje tylko jeden rodzaj majonezu i to swojej własnej marki. Konkurencja jednak nabiera na sile.