Afera wokół „Londyńczyków” trafiła pod gmach Sejmu. Posłowie potępili scenariusz serialu i domagają się spotkania reżyserów ze protestującymi Polakami. Czy producenci kontrowersyjnego serialu staną wkrótce twarzą w twarz z polonijnymi organizacjami?
Takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał. W ubiegłym tygodniu przeciwko szkalowaniu Polaków w popularnym serialu „Londyńczycy” wystąpiła posłanka Platformy Obywatelskiej Joanna Fabisiak. Jak mówi, zaniepokojenie czuła oglądając już pierwszy odcinek telenoweli, lecz postanowiła walczyć dopiero po oficjalnych protestach organizacji polonijnych.
- Spotkałam się z Warszawie z wiceprzewodniczącym rady programowej TVP Polonia Albinem Tybulewiczem – relacjonuje Joanna Fabisiak. - Przyleciał właśnie na posiedzenie rady i powiedział co myśli o tym serialu. Nie miałam wątpliwości, że coś z tym trzeba zrobić.
Tydzień temu na łamach „Dziennika Polskiego” Albin Tybulewicz potępił serial „Londyńczycy” i zapowiadał, że będzie domagał się od Telewizji Polskiej wyjaśnień. Tak też się stało.
Posiedzenie rady programowej Telewizji Polonia przyniosło skutek. - Dzięki jednogłośnemu stanowisku zarówno starej, jak i nowej Polonii udało się podczas rady programowej przegłosować uchwałę potępiającą serial – mówi Joanna Fabisiak. - Domagamy się, aby nie dopuścić do wyemitowania tego serialu w Wielkiej Brytanii, oraz nie produkować więcej filmów, które mają tak negatywny wydźwięk.
Jak wspomina posłanka, oglądając kolejne odcinki „Londyńczyków” notowała dobre i złe strony serialu. Tych drugich było znacznie więcej. Argumenty te przedstawiła na posiedzeniu sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą.
Posłanka zareagowała też na protesty kilkunastu polonijnych organizacji, które uznały, że serial „Londyńczycy” przedstawia Polaków w złym świetle. Mało tego okazało się, że Telewizja Polska zamierza sprzedać produkcję brytyjskim stacjom. Właśnie tego najbardziej obawiali się działacze polonijni.
- To, że wyprodukowano i wyemitowano w Polsce „Londyńczyków” można jeszcze wytrzymać. Ale sprzedanie tego telewizjom brytyjskim jest szaleństwem – mówi Jan Mokrzycki, prezes Zjednoczenia Polskiego. - Zwalczamy media brytyjskie za jakiekolwiek złe słowo powiedziane o Polakach, a tutaj sami wbijamy sobie nóż w plecy. Trudno uwierzyć, że stoi za tym telewizja, która utrzymuje się z pieniędzy polskiego podatnika.
Albin Tybulewicz podkreślał przed członkami rady programowej, że pokazanie filmu Anglikom może przynieść opłakane skutki. - Jeśli w czasach kryzysu gospodarczego Anglicy stracą zaufanie do Polaków, będziemy pierwszą grupą do zwolnienia – przekonywał.
Rada programowa Telewizji Polonia niemal jednogłośnie przegłosowała uchwałę, która trafi na ręce prezesa Telewizji Polskiej. Członkowie nie potrafili niestety uzyskać informacji, czy telewizja zapłaciła już producentom za serial. - Myślę, że tak, a kosztował on aż 13,5 miliona złotych – mówi Joanna Fabisiak.
Sprawa „Londyńczyków” trafiła do przewodniczącego Komisji Łączności z Polakami za Granicą, Marka Borowskiego. Ten zapowiada, że nakłoni prezesa telewizji publicznej aby zorganizował spotkanie scenarzystów serialu z polonijnymi organizacjami, aby mogli wysłuchać ich argumentów.
- To, że TVP Polonia jest telewizją misyjną, do czegoś zobowiązuje – uważa posłanka Fabisiak. - Jej misją jest łączenie Polaków, a także tworzenie za granicą pozytywnego wizerunku. Zapytałam na posiedzeniu komisji, który z punktów realizuje ten serial. Moim zdaniem jest zaprzeczeniem każdego z misyjnych punktów.
Jan Mokrzycki ma wielką nadzieję, że protesty wszystkich organizacji polonijnych wreszcie w Polsce wysłuchane. - Mamy w końcu pewne doświadczenie i znamy ten kraj lepiej, niż ktokolwiek inny – ucina.
Autor: Tomasz Ziemba, dziennikpolski.co.uk